KWIAT 26, Danuta Wawiłow Nie mam chęci dokazywać, skakać ani jeść... Tatuś, kupisz mi samochód Kwiat dwadzieścia sześć ? Tylko jeden mały Kwiacik, Kwiat dwadzieścia sześć... Kierownicę w rękę chwycę, sygnał dam - i cześć ! I pojadę, i zatrąbię na calutki świat patrzcie, patrzcie na mój nowy, na mój piękny kolorowy, mój bombowy Kwiat ! |
Smutna Baba Jaga, Joanna Papuzińska Dom na krzywej łapce, skrzypi krzywa furtka. Przed domkiem na ławce Baba Jaga smutna. Nikt nie lubi Baby Jagi ani krztyny, nikt do Baby nie przychodzi w odwiedziny Nikt dzień dobry jej nie powie, gdy ją spotka, nikt się nigdy nie zatrzyma u jej płotka. Baba Jaga martwi się i smuci, ja już nie chcę z wszystkimi się kłócić! Czy są może takie czary albo zioła, żebym miła się zrobiła i wesoła? A zza chmury wyszło słońce jesienne. Myśli Baba, teraz się zdrzemnę... I zasypia. I sen ma taki, że do furtki stukają pierwszaki. Babo Jago, wpuść nas do domu! My ci chcemy w ogródku pomóc! Wyrzucimy śmiecie i chwasty, nasadzimy tu chryzantem strzępiastych. Baba Jaga się śmieje i śpiewa i konewką grządki podlewa. I niedługo ogródek jest czysty, a przy furtce nowy haczyk błyszczy. Już gotowe! I wszyscy po pracy polecieli na łopatach na spacer. |
Dwa kotki Były - to dwa kotki: Jeden ładny, lecz z szafek wyjadał łakotki Drugi brzytki, bury, ale płoszył szczury. Powiedzcież mi dzieci, którego wolicie? Burego! Burego! - O dobrze robicie! Bo ten godzien przychylności Kto dopełnia powinności A bardzo nieładnie Kiedy kotek kradnie. |
Smok, Julian Tuwim Na Wawelu, proszę pana Mieszkał smok, co zawsze z rana Zjadał prosię lub barana. Przy obiedzie smok połykał cztery kury lub indyka nadto krowę albo byka. Nagle raz, przy Wielkim Piątku Krzyknął Coś tu nie w porządku ! Poczuł wielki ból w żołądku Potem spuchła mu wątroba, dwa migdały, płuca oba Jak choroba, to choroba ! Smok pomyślał, proszę, proszę. Nie mam zdrowia za dwa grosze Czas już zostać mi jaroszem i smok biedny od tej pory By oczyścić krew i pory, jadał marchew, jadał pory, groch, selery i kapustę Wszystko z wody i nietłuste, żeby kiszki były puste. Tak za roczkiem mijał roczek Smok nasz stał się jak wymoczek Wprost nie smok, lecz zwykły smoczek. Odtąd każda mądra niania Dziecku daje go do ssania. |
Po co się uczyć ?, Jerzy Jesionowski Pytają nieraz uczniowie młodzi Po co właściwie do szkoły chodzić? Lekcje, zadania na co to komu? Lepiej w palanta pograć przy domu. Lew, choć ni dzionka w szkole nie spędził jest królem zwierząt. Jakoś tam będzie. Zupełnie słusznie. Po co się trudzić ma ten, którego nauka nudzi? Niech nadaremnie nie traci czasu tylko od razu biegnie do lasu. Bez trosk żyć będzie syty ukłonów lwa tylko musi przepędzić z tronu. |
Kto z kim przestaje, Jan Brzechwa Kto z kim przestaje, takim się staje. Na pewno znacie te obyczaje? Bocian po deszczu człapał piechotą, bo lubi nogi zanurzać w błoto. Świnia podobne miewa słabostki i chętnie w błoto włazi po kostki. Ona do niego szła przy sobocie żeby jej pomóc nurzać się w błocie. Kwiczała, dzięki dzięki stokrotne bardzo mi służą kąpiele błotne! Tak spotykali się wciąż na zmianę bocian ze świnią, świnia z bocianem. Lecz MINął okres pierwszych uniesień powiało chłodem, nastała jesień I bocian starym swoim zwyczajem właśnie zamierzał rozstać się z krajem. Wtem wpadła świnia zirytowana. To w błocie byłam dobra dla pana? W błocie, w kałuży i nawet w bagnie a teraz pan mnie porzucić pragnie? Niech pan pomyśli co pan wyczynia? Odrzecze bocian, wiem, jestem świnia! Kto z kim przestaje, takim się staje. Rzekł. I odleciał w dalekie kraje. |
Różowy konik, Bogdan Brzeziński Wezmę kredkę różową narysuję konika. Patrzcie ! Z grzywą rozwianą Koń różowy pomyka. Wezmę kredkę niebieską dorysuję chłopczyka. Chłopczyk siedzi na siodle. Razem z koniem pomyka. Żaba wyszła zielona, Jakie duże ma oczy ! Koń różowy ją spostrzegł, zgrabnie żabkę przeskoczył ! Ale oto brązowy Siedzi kotek na płocie... Przeskoczymy ten płotek, nie skrzywdzimy cię, kocie ! Tam jest strumyk, tu krzaczki Słowem przeszkód bez liku ma nasz chłopczyk niebieski na różowym koniku ! Narysuję więc prędko czarną kredką ten domek, żeby mógł w nim odpocząć Koń różowy i Romek. |
Wół, Joanna Kulmowa Nie pamięta wół, jak cielęciem był. Nie może sobie przypomnieć, martwi się, martwi się ogromnie. Czy zawsze miałem rogi? I nogi? I głowę? I wielkie oczy wołowe? Czy byłem wołkiem, czy wołem? Czy ukończyłem szkołę? Czy miałem dobrą cenzurę? Czy dostawałem w skórę? Czy dawno mi uszy wyrosły? A może zawsze, zawsze, zawsze byłem dorosły? Pamiętam tak niewiele. Ach! Jakież ze mnie ciele! |
|
|